Logika lokalności. Norweski i polski współczesny design

Szedłem do Międzynarodowego Centrum Kultury ze sporymi oczekiwaniami. Lubię to miejsce i mam dobre wspomnienia z większości oglądanych tam wystaw. Na wstępnie muszę zaznaczyć, że nie jestem znawcą designu i nie mam zamiaru go udawać. Być może wyspecjalizowane oko byłoby usatysfakcjonowane tym, co zobaczyło w centrum Krakowa. Ja niekoniecznie.

Zacznijmy od początku. Organizatorzy tak zapowiadali ekspozycję: Wystawa zaprezentuje współczesne wzornictwo w Polsce i w Norwegii, które stało się jedną z bardziej popularnych dziedzin kultury, odgrywając niebagatelną rolę w zagranicznej promocji obu krajów. Jednym z wiodących trendów zarówno w polskim jak i norweskim designie jest projektowanie wykorzystujące rodzimą tradycję warsztatową i materiałową jak również idee zrównoważonego rozwoju. Ekspozycja będzie próbą ukazania wzajemnych polsko-norweskich korelacji i punktów stycznych w designie ostatnich 15 lat. Wystawa zaprezentuje blisko 100 prac kilkudziesięciu młodych polskich i norweskich designerów, prace zarówno już nagradzane i uznane w świecie jak i te najnowsze. Tyle teorii. A jak to wyglądało w praktyce? Po pierwsze należy pochwalić aranżację plastyczną przygotowaną przez Pawła Żelichowskiego. Międzynarodowe Centrum Kultury zwykle ma ciekawie zaplanowane wystawy i nie inaczej jest tym razem. Mimo sporej ilości eksponatów nie było wrażenia przepychu, a całość była bardzo spójna.

Pewne wątpliwości budzi zamysł ekspozycji, która miała pokazać jak kreatywnie czerpać z lokalności, a czego nie było widać na samej wystawie. Oczywiście pojawiło się trochę wzorów ludowych i innych odwołań do tradycji, ale mam wrażenie, że po zabraniu podpisów ciężko byłoby przypisać poszczególne prace do Polski lub Norwegii. Wspominane w zacytowanym powyżej opisie punkty wspólne zdecydowanie przeważyły nad lokalnością. Z takiego ogromu prac ciężko wybrać swoich faworytów, choć na mnie największe wrażenie zrobiły Pamięć przenośna Bartosza Muchy, Polish walking Agaty Kulik Pomorskiej i Pawła Pomorskiego, oraz After Oil Furniture Erlenda Leirdala.

Największym problemem okazały się opisy towarzyszące wystawie. Niektóre podpisy towarzyszące pracom kwalifikują się na fan page w stylu Podpisy pod obrazkami w MOCAKU-u, np. Kubek porcelanowy Scoop, który zamiast typowego uszka ma uszko nietypowe – w każdym razie jak na wyrób z porcelany. Pozostałą część opisu należałoby przemilczeć, ale zakończenia, z którego dowiadujemy się, że Scoop oferuje coś zaskakującego, ale mimo to naturalnego, a niemalże oczywistego, ciężko zapomnieć. Niestety spory procent pozostałych opisów był w podobnej poetyce co nie zachęcało do wgłębiania się w nie. Kolejny raz umocniłem się w przekonaniu, że wystawy są raczej do oglądania niż do czytania.

Logika lokalności. Norweski i polski współczesny design, 17.12.2016 – 26.03.2017, Międzynarodowe Centrum Kultury, Kraków