Monolyth & Cobalt „The Dunen Diaries”

Stojący za projektem Monolith & Cobalt, Francuz Matthias Van Eecloo często współpracował z bliskimi memu sercu artystami, takimi jak Birds of Passage i Danny Norbury, jednak wcześniej nie skłaniało mnie to do bliższego zapoznania się z jego solową twórczością. Nie zmieniło tego nawet przyznanie prowadzonemu przez niego labelowi Eilean Rec. tytułu wydawnictwa roku 2016 według portalu A Closer Listen. Kiedy w końcu zabrałem się za słuchanie Monolyth & Cobalth, moją pierwszą myślą było „dlaczego dopiero teraz?”. O wcześniejszych projektach Francuza będzie jeszcze okazja napisać. Dziś skupię się na jego ostatnim wydawnictwie.

Album The Dunen Diaries składa się z dwóch wyraźnie oddzielonych części. Pierwszą tworzy dziewięć instrumentalnych utworów. W trakcie ich słuchania czuć pewną szkicowość i potencjał na więcej. Momentami przypominają one to, co James Leyland Kirby robi jako The Caretaker (z genialnym An Empty Bliss Beyond This World na czele). Zamyka ją niepokojący Twin Peaks, kóry nie tylko z powodu tytułu budzi skojarzenia ze Stars of The Lid z czasów The Tired Sounds of Stars of the Lid.

Zarysowany takim początkiem potencjał w pełni realizują duety tworzące drugą część albumu. Już otwierający ją Skies a Crossed Crescent nagrany razem z Helen Espvall ociera się o wybitność. Numer brzmi jak najlepsze dokonania Deaf Center, co w moich uszach jest wielką zaletą. Dalej jest równie dobrze, ale opisywanie każdego nagrania z osobna mija się z celem. Wszystkie zawierają przynajmniej kilka wwiercających się w mózg fragmentów, jak choćby eteryczne wokalizy w Month Two.

Trudno mi jednoznacznie wskazać, co czyni ten album wielkim. Przy okazji tego typu muzyki łatwo wpaść w jedną ze skrajności: pamiętnikarską pretensjonalność albo hermetyczność w stylu magazynu Glissando. The Dunen Diaries chyba najłatwiej podsumować stwierdzeniem, że Matthias Van Eecloo w ramach jednego albumu zebrał najciekawsze wątki współczesnej muzyki elektroakustycznej bez odwoływania się do mętnych konceptów. Nie trzeba znać historii nagrywania poszczególnych utworów, żeby zachwycić się zawartością płyty.

Według zapowiedzi twórcy, The Dunen Diaries jest ostatnim albumem nagranym jako Monolyth & Cobalt. Jest też pięćdziesiątym wydawnictwem w katalogu Eilean, który zamknąć ma się w stu pozycjach. W tym kontekście żałobne tony wiolonczeli w kończącym ten zestaw numerze Livia można odebrać jako zakończenie pewnej podróży. Pozostaje mieć nadzieję, że kolejny projekt Matthiasa utrzymają poziom Monolyth & Cobalth.

Eilean Rec., 03.03.2017

Posłuchaj: https://eileanrec.bandcamp.com/album/the-dunen-diaries