Józef Hałas w Muzeum Architektury we Wrocławiu

Pisząc o wystawie Potęga awangardy narzekałem na jej aranżację, która w wielu miejsca przytłoczyła prace. Przestrzeń wrocławskiego Muzeum Architektury łatwo może doprowadzić do podobnej sytuacji. Monumentalne wnętrza dawnego klasztoru bernardynów bez trudu mogą odwrócić uwagę od sztuki. Na szczęście tym razem tak się nie stało, a malarstwo Józefa Hałasa doskonale wpasowało się w zabytkowy budynek.

Spotkanie z Józefem Hałasa w 2011 roku było jednym z ważniejszych w mojej „dziennikarskiej karierze”. Przy tej okazji artysta powiedział: Wystawa może robić wrażenie abstrakcji, ale ja nie czuję się abstrakcjonistą. To wynika z prób zrozumienia natury. Można w niej znaleźć wszystko, trzeba tylko uważnie patrzeć; a ja poprzez całe lata malowania odkryłem pewne prawidłowości i próbowałem tą istotę rzeczy wydobyć. Może to się wydawać mgliste, postaram się wyjaśnić konkretniej. Malując naturę odkryłem, że w naturze wszystko jest sobie przeciwstawione: statyka, dynamika, kolory i kierunki. Dam przykład: horyzont-pień drzewa, przeciwstawiony poziomowi pion, w drzewie poziome gałęzie przeciwstawione znowu temu pionowi pnia, i żyłkowanie liści przeciwstawione sobie. I w ten sposób zbudowana jest cała natura, na konstrukcji, którą ja nazwałem „przeciwstawieniem” i zacząłem malować pod tym kątem. Te słowa można również odnieść do wystawy w Muzeum Architektury. W każdym obrazie widać konkretny zamysł. Każdy jest inny od poprzedniego mimo podobnych na pierwszy rzut oka środków wyrazu.

Na wystawie zobaczyć można zarówno drobne prace skupione na szczególe, jak i wielkoformatowe malarstwo, które zachwyca barwami i rozmachem. Około sto pięćdziesiąt prac artysty tworzy bogaty przegląd jego twórczości. Od najwcześniejszych realizacji aż po te najnowsze, stworzone tuż przed śmiercią, które do tej pory nie były jeszcze pokazywane. Na wystawie zgromadzone są prace w różnych technikach. Malarstwo olejne i akrylowe na płótnie sąsiaduje z tuszami, akwarelami i gwaszami. Istotna jest materialność tych obrazów, której nie da się oddać na zdjęciach. Zróżnicowane faktury i rozwiązania sprawiają, że każdą pracę warto obejrzeć z bliska i pod wieloma kątami.

Urodzony w Nowym Sączu malarz od 1949 roku związany był z Wrocławiem. Był on mentorem dla wielu miejscowych artystów i dobrze się stało, że jego sztuka cały czas żyje w stolicy Dolnego Śląska. To zabrzmi patetycznie, ale właśnie takie wystawy sprawiają, że interesuje się sztuką i chodzę do kolejnych muzeów.

Józef Hałas „Poszukiwania”, 23.05-28.05.2017, Muzeum Architektury we Wrocławiu

Zdjęcia: Ilona Sojda