Interesuje mnie ludzka wyobraźnia- wywiad z Radosławem Kurzeją

Rozmowa o inspiracjach, albumie Noce i graniu w czasie slamów poetyckich.

Tworzysz muzykę, ale też rysujesz. Co wpływa na wybór jednej albo drugiej formy ekspresji?

Trudne pytanie. Przez pewien czas uważałem, że muzyka jest najważniejszą formą ekspresji, sztuki plastyczne szły boczną drogą. Dopiero jakieś 4 lata temu, odkrywając dla siebie charakterystyczny styl rysunku, zauważyłem, że chyba nie mam czegoś takiego jak wiodąca forma ekspresji, że wszystko, nie tylko sztuka, przenika się w moim, życiu, np. w tym momencie największą inspirację do tworzenia muzyki i ilustracji stanowi dla mnie literatura. Jeszcze jakieś 5 lat temu, kończąc studia, najbardziej zafascynowany byłem filmem i to on miał największy wpływ, nie tylko na twórczość, ale i na jakąś sprawczość w moim życiu. W pewnym momencie doszedłem do wniosku, że wszystkie te zjawiska stanowią rodzaj poszukiwania porządku, a tą siłą porządkującą jest wyobraźnia.

Teraz do twórczości podchodzę intuicyjnie, próbuję wybadać co w danym momencie bardziej mi odpowiada, przy czym dla mnie, jako osoby która nie tylko jest wzrokowcem, ale również myśli obrazami, łatwiej jest operować w obszarze wizualności, kreowanie ilustracji jest dużo prostsze. W pewnym sensie konstruowanie „pejzaży” uspokaja mnie, działa jak terapia. Z muzyką jest trudniej, stąd próby wrzucenia jej w narrację, która w pewnym sensie stanowi dźwiękowe wyobrażenie nastroju, tak jak ma to miejsce w przypadku Nocy.

Zauważyłem, czy to tworząc sam, czy zachwycając się innymi dziełami sztuki, że najbardziej interesuje mnie ludzka wyobraźnia, fikcyjne światy, nie brudny „realizm”, świat sporu i polityki, a mity, historie, które gdzieś w cywilizowanym świecie utraciliśmy.

Na scenie muzycznej debiutowałeś dobrych kilka lat temu. Co się zmieniło od tamtej pory i czym wydane ostatnio Noce różnią się od Twoich poprzednich nagrań?

W tym roku przypada dziesięciolecie publikacji moich pierwszych utworów, wówczas nagranych jeszcze pod pseudonimem. Aktualnie nie ma do nich dostępu w internecie, ale być może przygotuję w najbliższym czasie małą niespodziankę z tej okazji.

Każdy kolejny album był mniejszym lub większym krokiem naprzód. Lake or Sad War wydany w wersji elektronicznej przez portugalski netlabel „test tube” pomógł mi dotrzeć do szerszej grupy odbiorców. Nowa Apokalipsa zapoczątkowała koncertowanie, a teraz wreszcie udało się wydać płytę w wersji fizycznej, w wytwórni, która ma ugruntowaną pozycję na scenie szeroko pojętej muzyki elektronicznej, więc można powiedzieć, że Noce są jak na razie największym z dotychczasowych kroków.

Pod względem muzycznym Noce kosztowały najwięcej pracy, nerwów, lęku, ale w końcu dały również radość. Długa praca dała owoc, będący utwierdzeniem, że znalazłem niszę, w której czuję się dobrze. Nocy najbliżej ze wszystkich nagrań, jest do Nowej Apokalipsy, choć jest na pewno bardziej ambientowa, momentami mocno improwizowana, ale też na swój sposób przebojowa i nastrojowa. Sięga korzeniami do Lake or Sad War, np. kawałek Podróż w głównej mierze oparty został na pętli nagranej właśnie na sesji do tego albumu.

Skąd czerpiesz dźwięki do swoich nagrań? 

Z przeróżnych źródeł. Na główny zrąb kompozycji składają się melodie, które sam tworzę za pomocą klawiszy (duża część Nocy powstała na syntezatorze Casio otrzymanym w prezencie w 1996 roku na pierwszą komunię 😉 ), gitary, akordeonu, mojego głosu. Często wszystkie powstałe w ten sposób brzmienia miksuję i konstruuję z nich kompozycje na klawiaturze midi. Do tego dochodzą nagrania ze starych domowych taśm, bajki nagrywane wspólnie z rodzeństwem, pierwsze próby gry na instrumentach, rejestrowane wraz z bratem i kolegami. 

Trzecią kategorię stanowi field recording, najszerzej reprezentowany przez krótkie dźwięki, beatbox, uderzenia, chrząknięcia, stuknięcia itp. wykorzystywane głównie w konstruowaniu elementów rytmicznych. Znaleźć tu również można nagrania przestrzeni, przemysłu i natury, przy czym te ostanie do tej pory wykorzystywałem dość rzadko. Możliwe, że zmieni się to w moich przyszłych utworach, czego krótką zajawkę (ok. 20 sekund) można usłyszeć na moim soundcloudzie w fragmencie Wiosna.

Jeżeli chodzi o wykorzystywanie sampli z cudzych nagrań, to najwięcej takowych użyłem na albumie Lake or Sad War. Był on z założenia projektem na pętle wycinane z taśm kaset magnetofonowych, więc znalazły się tam nagrania z domowego kasetowego archiwum i te, wspominane wcześniej, nagrywane z rodzeństwem, oraz pochodzące z kaset kolekcjonowanych przez nas i naszych rodziców. Na późniejszych płytach w zasadzie tego typu sampli nie usłyszymy, a na Nocach, jeżeli dobrze pamiętam, jest tylko jeden fragment „cudzego pochodzenia”. Specyficznym, pod tym względem, nagraniem w dyskografii jest Live Set at Artefakt Cafe przygotowany na specjalną okazję, zawiera sample z klasyków popu, takich jak The Smiths, The Beach Boys czy The Wrens.

Najważniejsze w tym miszmaszu, jest aby nie skupiać się tylko na samym eksperymentowaniu, jakby trochę odwracając się od trendu koncentracji na dźwięku i produkcji, staram się nie zapominać o melodii.

Od jakiegoś czasu ubarwiasz swoją muzyką slamy poetyckie. Jak to się zaczęło i czym różni się granie na takiej imprezie od normalnych koncertów?

Moja znajoma, która zorganizowała mój pierwszy koncert, a w tamtym czasie 2014 albo 2015 roku działała w krakowskim Magazynie Kultury, zaproponowała abym puszczał muzykę na slamie. Byłem zaskoczony propozycją. Slam poetycki jest imprezą często bardzo wesołą, moja muzyka z kolei do najradośniejszych nie należy. Podjąłem się jednak zadania, wyszperałem co łagodniejsze szkice, fragmenty, kawałki, żywsze utwory z mojej dyskografii, a w późniejszym okresie dla przeciwwagi grałem również muzykę brazylijską, którą zachwycam się od dobrych kilku lat.

Na slamie muzyka jest w zasadzie tłem, wypełniaczem ciszy, dodatkowym elementem, można powiedzieć, że ma przede wszystkim zadanie praktyczne. W odróżnieniu od koncertów, na slamie nie jest się w centrum wydarzeń i w ten sposób odbiór widowni, również jest zdecydowanie mniejszy, nie wiadomo, czy moja muzyka pomaga czy bardziej przeszkadza w oglądaniu slamowych poczynań. Co ciekawe na comiesięczne spotkania starałem się przynosić nowe utwory, więc slam mobilizował mnie do tworzenia.

Jakie są Twoje plany na najbliższą przyszłość?

Przede wszystkim mam w planie następny album, na który uzbierała się już spora część materiału. Będzie chyba dość radosny, ale wolę nie zapeszać, bo do tej pory większość planowanych konceptów z reguły mocno weryfikowana była przez efekt końcowy. Chciałbym również zagrać kilka koncertów promujących Noce, ale wszystko rozbija się o czas, a w tym momencie, głównie ze względu osobistych, mam go mało.

Bandcamp: https://radoslaw-kurzeja.bandcamp.com/

Flickr: https://www.flickr.com/photos/radoslawkurzeja/