Tutti Harp „Chmury”

Chyba każdy kto przynajmniej kilka miesięcy bloguje o kulturze zna te maile zachwalające nowy album, książkę, film itp. Jeśli dane dzieło związane jest z tematyką bloga to czemu nie, ale niestety często zdarza się, że twórcy mylą spam z promocją. Na szczęście stojący za projektem Tutti Harp, Maks nie popełnił tego błędu i idealnie trafił w mój gust czego efektem jest ta recenzja.

Pierwszy odsłuch Chmur to była dla mnie rzadka okazja zmierzenia się z muzyką, o której nic wcześniej nie wiedziałem. Tajemniczy wykonawca, nieznana wytwórnia, enigmatyczna okładka, zero wzmianek na moich ulubionych portalach i brak opisu. Jednym słowem: wyzwanie. Jeśli miałem jakieś wątpliwości to już pierwszy odsłuch je rozwiał. Chmury to materiał bardzo zróżnicowany. Otwierający album Cavum rozpoczyna się od manipulacji taśmami/ścieżkami, z którym wyłania przyjemny, lekko pikający ambient, który powoli narasta. Jest intrygująco i daleko od banału. Cirrus przynosi solidną dawkę niepokoju. Mammutus uspokaja, czaruje drobinami fascynujących melodii i momentami kojarzy się Timem Heckerem z Mirages. Finałowe Cavum II & III trwa tyle co poprzednie trzy numery razem wzięte i z początku brzmi jak transmisja z obcej planety, która powoli przeradza się w pomysłowy miks wątków znanych z poprzednich utworów. Całość hipnotyzuje i zachęca do wielokrotnych odsłuchów.

Tutti Harp na przestrzeni niespełna pół godziny popisuje się sporą muzyczną erudycją i nie pozwala na choćby minutę nudy, co jest sporą sztuką w tego typu muzyce. Chmury to jedna z milszych w tym roku niespodzianek. Więcej takich maili poproszę.

Purlieu Recordings, 1 września 2017

Posłuchaj: https://purlieurecordings.bandcamp.com/album/chmury