micromelancolié „no respect for grace and virtue”

Zasadnicze pytanie brzmi: czy warto kupić album o antykonsumpcyjnym wydźwięku?

W tym przypadku odpowiedź jest jednoznacznie pozytywna, choć niektórzy mogą kręcić nosem na taką niekonsekwencję. Towarzyszący płycie manifest jednoznacznie odcina się od współczesnego społeczeństwa i jego wartości. Podobnie jest z muzyczną zawartością albumu no respect for grace and virtue, która nie daje natychmiastowej satysfakcji, ale zyskuje z każdym przesłuchaniem. Materiał jest krótki (sześć utworów i niespełna trzydzieści minut muzyki), ale bardzo intensywny. Robert Skrzyński umiejętnie łączy odhumanizowane głosy, wszelkiego rodzaju szumy i trzaski z samplami niewiadomego pochodzenia tworząc abstrakcyjne, ale bardzo wciągające quasi-słuchowisko.

Wydany w limitowanym, kasetowym nakładzie materiał jest wyraźnie podzielony na dwie połowy. Strona A wydaje mi się być bardziej gęsta. Na stronie B dominuje przestrzeń. Jej początek brzmi jak soundtrack do gry o porzuconej stacji kosmicznej, na której pozostały nieliczne ślady ludzkiej obecności. Tych kosmicznych i postapokaliptycznych tropów jest zresztą więcej. Całość pełna jest dźwiękowych niespodzianek, do których odkrywania serdecznie zachęcam.

Plaża Zachodnia, 1 listopada 2017

Posłuchaj: https://plazach.bandcamp.com/album/no-respect-for-grace-and-virtue